Etyka, etykieta i etykietka z butelki.

www.bottlabel.comDostałem wiele głosów na temat zaniechanego przeze mnie wpisu dotyczącego etyki w piwnym środowisku: wszystkie wskazują na konieczność opisania tego tematu. I choć uginanie się pod presją swoich czytelników to podobno najgorszy błąd blogera, postanowiłem jednak do tematu wrócić. Przede wszystkim dlatego, że pilnie śledzę dyskusje, jakie przetaczają się w różnych wątkach w piwnym internecie. Docierają do mnie również informacje, które rzucają zupełnie inne światło na niektóre zachowania w naszym światku.

Na początek śmiem stwierdzić, że jesteśmy na poziomie etykietki z butelki piwa. Co to znaczy? Ano, niektórzy je zbierają, inni czytają. Ci co poczytają, wiedzą więcej. Oczywiście nie tylko chodzi o czytanie etykietek – także o zdobywanie piwnej wiedzy z innych źródeł. Są różne portale internetowe poświęcone piwu (ratebeer.com czy choćby polski browar.biz), obserwujemy wysyp piwnych blogów, jest BJCP, są wreszcie publikacje książkowe (polskich niewiele, ale zagranicznych całkiem sporo). Etykieta piwaCo jednak dzieje się z miłośnikami piwnej kultury w Polsce, gdy osiągną już oni odpowiedni poziom wiedzy? Moim zdaniem wykształcone i świadome środowisko powinno się skonsolidować i wypracować swego rodzaju etykietę, czy pewien kodeks zachowań, norm i zwyczajów, które pozwolą na dalszy rozwój i wzrost kultury dyskusji na temat piwa. U nas jednak to się jeszcze nie dzieje – wręcz przeciwnie: środowisko się dezintegruje, rozpada, dzieli. Energia, którą można by spożytkować na działania nakierowane na wspólne cele, jest trwoniona na przepychanki, docinki, kłótnie… Dlaczego tak się dzieje? Z czego wynika brak podstawowych zasad etycznych w gronie piwnych freaków? Coraz częściej się zastanawiam…

Sytuację na najlepszym piwnym forum browar.biz już opisałem i do sprawy nie wracam. Co jednak się dzieje w blogosferze? Niestety często zauważam rażące naruszenia zasad etyki profesjonalistów. Producent ocenia piwa swoje i konkurencji (wiadomo, które wyżej), dostawca surowców ocenia piwa swoich klientów i piwa tych, którzy u niego nie kupują (wiadomo, które wyżej…), zaś niektóre blogi wręcz namawiają do wysyłania darmowych piw lub całych zestawów z gadżetami (wszystko z sugestią wyrobienia darczyńcy dobrego PR). Dzieje się tak wtedy, gdy blogerzy nie chcą (nie potrafią) oddzielić swojego życia biznesowego od wydawania publicznych opinii jako eksperci. W przypadku bloga, który zachęca do „współpracy” to jest po prostu sposób na zarabianie, a nie na dzielenie się prawdziwymi opiniami, co przekreśla całą ideę prowadzenia bloga.  Uważam takie postawy za nieetyczne i naganne, przynoszące więcej szkody niż korzyści piwnemu środowisku. Tak, właśnie powiązania biznesowe blogerów i osób prowadzących piwne interesy często prowadzą do niechcianych sytuacji. Nie twierdzę, że łączenie takich funkcji jest nie możliwe. Bardzo doceniam postawę Bartka Napieraja, który od momentu utworzenia AleBrowaru nie recenzuje polskich piw na blogu Smaki-piwa.pl. Sam również prowadzę piwny biznes, ale staram się (chyba z dobrym skutkiem) by blog nie był tubą propagandową pubu. Unikam nawet recenzji (z jednym wyjątkiem) by nie być posądzonym o wspieranie swoich kontrahentów. Nasuwa się jednak pytanie czy piwne biznesy blogerów aż tak bardzo potrzebują nieeleganckich chwytów marketingowych, by się obronić na rynku?

złoty medal za marketingZresztą nieeleganckich (żeby nie powiedzieć chamskich) chwytów marketingowych, i to dużo bardziej szkodliwych, jest w piwnej niszy zdecydowanie więcej. Łebski pomysł na marketing, czyli wręczanie sobie samemu nagród za kiepskie piwo w wysokiej cenie. Sprzedawanie skwaśniałego piwa na jarmarkach i wmawianie kupującym, że „prawdziwe, naturalne piwo takie właśnie musi być”. Dochodzi wręcz do tego, że jeden z najważniejszych graczy piwnej niszy nazywa szerzenie piwnej edukacji „podcinaniem gałęzi na której się siedzi„, ponieważ nie zgadza się to z jego modelem biznesowym.

I tu docieramy do korzeni: w piwnym środowisku nie dyskutuje się. W piwnym środowisku nie współpracuje się. Owszem, deklaracje chęci współpracy padają z każdej strony, ale za plecami trzeba oczywiście komuś obrobić d..pę, wyśmiać inicjatywę czy z wielką radością przywitać skwaśniałe piwo konkurencji w pubie. A wszystko to dzieje się w momencie, gdy małe, rzemieślnicze browary, a nawet i te trochę większe, nie wyrabiają się z produkcją, bo na ich piwa jest nadpopyt! Co zatem nimi kieruje w tej „walce” z „konkurencją”, która de facto konkurencją nie jest?

Zastanawianie się nad etyką w piwnej niszy rodzi wiele pytań. Kto ma wyznaczać (wysokie) standardy zachowań, jeśli nawet najbardziej opiniotwórcze osoby nie trzymają się zasad? Jak mamy szerzyć kulturę piwa, jeśli większość nie uważa, że należy się trzymać standardów etycznych? Ustalenie kodeksu etycznych zachowań w naszym środowisku pomogłoby zapanować nad wszechobecną wolną amerykanką. Trzymanie się zasad spowoduje, że nawet w przypadku silnej konkurencji (a może zwłaszcza) wygrywa ten, który w swym rzemiośle jest najlepszy – w przeciwnym wypadku dopuścimy do głosu krętaczy, cwaniaków, ściemniaczy, którzy z pewnością w tej dyscyplinie wygrają ze wszystkimi, którzy teraz istnieją w piwnej niszy. To brak etycznych zachowań ma demaskować naszych wrogów, którzy z pewnością wkrótce się pojawią. Wśród przyjaciół zaś powinniśmy zachować najwyższe standardy!

Chyba trzeba poczekać, aż wszystkie młode, piwne inicjatywy biznesowe trochę okrzepną, ochłoną i uświadomią sobie, że nikt po tej stronie barykady nie czyha na ich majątek i nie oczekuje ich upadku, a współpraca z innymi da wszystkim więcej korzyści niż ciągłe przepychanki.

dlonie

Reklamy

29 thoughts on “Etyka, etykieta i etykietka z butelki.

  1. Kopanie dołków to niestety nasza narodowa specjalność. Nie wiem skąd się bierze przekonanie, że mikro browary mogą być dla siebie konkurencją, kiedy dobre piwo sprzedaje się samo i sprzedawać się będzie, bo tendencja jest mocno wzrostowa. Zwykła polska zawiść – sam nie zjem, a innemu nie dam.

    • Nie dramatyzowałbym – dużo ludzi zwala takie elementy na ‚polskość’ a może to po prostu natura ludzka? Czy to tylko w Polsce takie numery że wszyscy spode łba na siebie patrzą a politycy zagarniają do kieszeni? A w innych krajach to tak wspaniale? Każda idea, środowisko przechodzi przez kryzysy.

      Zwalanie tego na naszą narodowość to jak dla mnie taka typowa zaściankowość.

      • Może w innych krajach też tak jest, ale do mnie docierają zwykle pozytywne wieści. Współpraca małych browarów, wspólne warzenie, wymiana doświadczeń, opracowywanie nowych styli, festiwale, jednoczesne warzenie podobnych piw – tak to wygląda na zachodzie i w USA. Chciałbym by tak było i u nas. Na razie mamy jednak mało browarów i dużo konfliktów, a powinno być przecież odwrotnie.

      • Nie wiem czy ten komentarz doda się niżej czy wyżej – nigdzie nie widzę opcji odpowiedzenia poniżej – ale też nie ukrywam nie potrafię tego systemu jeszcze obsługiwać z postami na WP.

        Jak wspomniałem każda organizacja, idea, stowarzyszenie, przeżywa kryzys po którym się rodzi coś nowego. Może to jest właśnie u nas ten moment.

        Choć widząc ile to browarów w tym roku powstanie i będą chciały sprawdzić swoje receptury, uzyskać miano dobrego jak AB czy Pinta a nie jak Antidotum – mogą mówić najwspanialsze rzeczy jednak nadal będą konkurować. W momencie względnego ustabilizowania czy nasycenia rynku, czy nawet przesycenia (Choć wydaje mi się to już za daleko powiedziane) można rozmawiać o spokoju i podejmowaniu wspólnych inicjatyw.

        Karty cały czas są na stole i nikt nie chce zostać z dwójką czy trójką…

        Zachód jest cywilizowany już od dawna, a my należymy do wschodniej kultury chcąc nie chcąc i albo się pogodzimy że jesteśmy zacofani i trzeba do nich dążyć albo nigdy nie zrozumiemy dlaczego tam jest lepiej a tu gorzej.

        Może i docierają informacje jak to tam jest fajnie – ale może porozmawiaj z kimś jak to było na początku?

        Kryzysy jak i konkurencja były są i będą – że się powtórzę po raz kolejny.

  2. Cóż, taki naród. Od wieków o tym wiadomo. Piłsudski mówił, że dla Polaków można zrobić wszystko z Polakami nic.

  3. Konkurencja jest, była i będzie jeśli jest więcej niż jeden podmiot. Nadpodaż nadpodażą ale jeśli komuś innemu coś nie wyjdzie i ludzie będą chcieli tylko nasze wyroby to jesteśmy skłonni bardziej inwestować a co za tym idzie i rozwijać się… Etyka jasne, ale konkurencja nigdy nie jest uczciwa. Niestety nie żyjemy w Utopii.

    Odnośnie choćby recenzowania wyrobów innych podmiotów – to najlepszy kodeks nie powstrzyma u dużej części chęci zysku – musi być to bezinteresowna osoba, bądź osoba która specjalnie się z czegoś wycofuje bo występuje konflikt interesów na zasadzie ‚moje – ich’.

    Jak dla mnie Piwny Garaż i Żubr Ciemnozłoty najlepszym przykładem, że „W przypadku bloga, który zachęca do “współpracy” to jest po prostu sposób na zarabianie, a nie na dzielenie się prawdziwymi opiniami, co przekreśla całą ideę prowadzenia bloga.”. Nalewajmy go z szacunkiem i do odpowiedniego szkła!

    • Piwny Garaż to jedna wielka parodia. Koleś próbuje być Kominkiem piwnej blogosfery i powoli gubi się w tym wszystkim. Najpierw zadrwił z Kopyra, który pokazał ludziom jakie szkło jest stosowne do danego stylu. Po czym sam zaczął dobierać „odpowiednią” szklankę do piwa, któremu „należy się” szacunek. Szkoda nafty.

  4. najkrócej: dobrze gadać, polać mu!

    niestety co do kultury blogosfery to już dawno się sprzedała, czy to kulinarna, czy ‚ciuchowa’ ale jak wynika i z tego wpisu również i ‚piwna’ ; )

  5. jestem żółtodziobem w piwnej blogosferze i być może nie zawsze taki głos może być słyszalny. Niemniej chciałbym się odnieść do jednej rzeczy z tekstu, a mianowicie do nie recenzowania piw swojej konkurencji, piw z polskiego rynku. To chyba pokazuje jego siłę, a w zasadzie słabości. Jeśli panuje uczciwość, jasne zasady, czemu nie mógłbym powiedzieć swojej koleżance czy koledze „słuchaj ta partia piwa jest kiepska. czuje to, to i to”, „ok dzięki”. Zero obrazy, prosty przekaz. Może trochę idealistyczne, ale chyba tak to powinno w środowisku dążącym do rozwoju wyglądać. Do rozwoju, a nie dreptania w miejscu.
    Jako młoda fala będę się ze swojej strony o to starał 😉
    serdecznie

  6. Najważniejsze, że wszystkie budzące wątpliwości zachowania aktorów piwnej sceny prędzej czy później zostaną opisane. To z jednej strony powinno działać trochę otrzeźwiająco ale z drugiej może nakręcać spiralę oskarżeń i wzajemnych pretensji. Zobaczymy co z tego wyniknie…

    • Dlatego nigdzie nie piszę personalnie, o osobach. Piszę o zachowaniach, które moim zdaniem są złe. Oczywiście część osób tego nie zrozumie i potraktuje mój wpis jako atak, ale mam nadzieję, że większość jednak pojmie o co mi chodzi.

  7. Co do oceniania własnego piwa, bo wiem że to kamyczek do mojego ogródka. 😉
    Byłbym idiotą, gdybym zachwalał na blogu piwa AleBrowaru, Pinty, Brackiego Rauch Bocka czy piwa importowane, a o swoich milczał. To jest promocja, a nawet reklama, oczywiście, ale nigdzie nie ukrywam, że to moje piwo. Moim zdaniem to bardzo polskie podejście, fałszywa skromność. „Nie wiem czy dobre, nie mnie to sądzić, no coś tam wyszło, ale już dajcie spokój,”. Ja mam podejście amerykańskie – robimy zajebiste piwo, jesteśmy z tego dumni i mówimy o tym całemu światu. Wiem, że w Polsce to szokujące. 😉 I nie mam tu na myśli tylko Ciebie Marku.

    Nieetyczne byłoby gdybym ogłaszał rankingi i moje piwa konkurowałyby z piwami innych browarów, a zestawienia te pretendowałyby do miana obiektywnych.

    Wracając jeszcze do oceny SNM, bo rozumiem, że to drugi kamyczek. Nie byłoby Twojego oburzenia, gdyby recenzja była pozytywna. Tylko, że nie mogła być pozytywna, bo ja SNM nie dopiłem, o czym nie mówiłem na forum. Miałem wychwalać piwo, które mi nie smakuje, czy po prostu wymownie milczeć? Albo napisać „miała być recenzja SNM, ale…” To chyba lepiej powiedzieć konkretnie jakie są zarzuty. Kto by się dokładnie przyjrzał temu filmikowi, to zauważy, że wiłem się jak piskorz, żeby ten wpis był w miarę pozytywny i to można by mi zarzucać.

    PS: a Bartkowi się nie dziwię, że zrezygnował z oceniania polskich piw, bo po prostu nie ma na to czasu. Przejrzyj sobie ile pojawiło się wpisów Bartka od kiedy działa w AB.

    • Mnie to nie szokuje, ja uważam, że takie oceny są nierzetelne. I wydawane z innych pobudek, niż rzetelne ocenianie piwa.

      • Wszyscy narzekamy na polską zaściankowość a jak już ktoś wspomni o zachodzie jak wcześniej bimbelt a tym razem się to pojawia w kategorii oceny włanych piw to również źle…

    • Moim zdaniem najlepiej byłoby w ogóle nie oceniać polskich piw. Zobacz, ile kłopotów i dylematów miałbyś mniej 😉

    • „Moim zdaniem to bardzo polskie podejście, fałszywa skromność. “Nie wiem czy dobre, nie mnie to sądzić, no coś tam wyszło, ale już dajcie spokój,”. Ja mam podejście amerykańskie – robimy zajebiste piwo, jesteśmy z tego dumni i mówimy o tym całemu światu.”

      Między innymi dlatego kultura amerykańska jest kulturą niską. Skromność to cnota.

  8. Co do zarabiania na blogu, uważam, ze nie jest niczym złym, przy wyraźnym oznaczeniu wpisów sponsorowanych oraz działaniu, pisaniu w zgodzie z samym sobą i swoimi przekonaniami.
    Ocena sponsorowana wcale nie musi być nierzetelna. Browar się zgłasza, ja piszę recenzję – podoba się – płaci, a ja zamieszczam, nie podoba się – do widzenia, dziękuję.
    Myślę, że przy takim podejściu ocena sponsorowana będzie o wiele bardziej rzetelna, niż np. recenzja swojego własnego piwa komercyjnego.

    • z takim podejściem to po tym jak jeden browar się do Ciebie zgłosi i nie wyjdzie dobrze z takiej oceny to pozostałe browary się już nie zgłoszą.

      no ale jak ktoś ma piwo dobre to przecież nie będzie bał się oceny – no ale jak ma dobre to ludzie sami o tym powiedzą/ napiszą i tacy myślę nie mają potrzeby żeby się zgłaszać do oceny blogerów.

      • Mylisz się, dobre piwo też potrzebuje reklamy. I, tu Cię pewnie zaskoczę, potrzebuje jej nawet bardziej 😉

        Poza tym zgadzam się w zupełności. Jeśli mam ocenić pozytywnie dobre piwo i jeszcze dostać za to pieniądze, to czemu nie? 😉 Nie widzę w tym nic złego.

      • Panowie ja Wam wszystkim życzę jak najlepiej i tego żebyście jak najwięcej kasy trzepali na blogach jednak…

        Tak jak na Kopyra wszyscy wskoczyliście jeden po drugim za…. Wszyscy wiemy za co i temat był już tyle razy poruszany, wałkowany i analizowany że nie wypowiem się jakie jest moje stanowisko bo nie chcę innego wątku wyszczególniać z tego tutaj….

        To może jednak powiedzcie mi dlaczego nikt nie skrytykował czy może inaczej – nie wypowiedział się na temat serwowania ‚odpowiedniego szkła’ do ‚zwykłego piwa’?

        Czyżby solidarność blogerów? Czy może jak ktoś bloguje i produkuje to już pod to nie podchodzi? Śledzę ileś blogów i z tego co pamięam tylko jedna osoba się do tego odniosła na blogu (i chwała mu za to!), a gdy Michał Kopik to skomentował to niestety zostało to skwitowane że Żubr jest zbyt słodowy… (czy nawet ten komentarz jest już usunięty? nie wiem, nie pamiętam…)

    • Ja po raz kolejny mówię, że nie mam nic przeciwko zarabianiu na blogu. Oczywiście jeśli wszystko trzyma się kupy i nikt nie każe mi np. dorabiać teorii na temat serwowania „zwykłego” piwa.
      Pieniądze pojawią się dopiero przy akcjach typu Bock Żywiecki.

  9. Wydaje mi się, że Docent dobrze skwitował tę sytuację u siebie, więc nie trzeba powielać opinii. Zresztą z tego co zauważyłem to Michał i tak dorabia do wszystkiego własne historie, z którymi każdy musi się zgodzić.

  10. Co do współpracy między browarami to chyba będzie ona dość trudna. Najlepszym przykładem jest SRBP, które nie umie zjednoczyć małych browarów, a wręcz twierdzi, że to niemożliwe, bo każdy ma swoje interesy. 🙂

    • Myślę, że w przypadku najmniejszych browarów łatwiej będzie o współpracę. Mając bardzo ograniczone fundusze na marketing chętniej będą promować się wspólnie. Interesom to nie zagrozi, bo jeszcze długo zapotrzebowanie na lepsze piwa będzie przewyższać możliwości produkcyjne, a jest gdzie się rozwijać.

  11. Marku,
    myślę, że skoro zacząłeś ten temat to powinieneś od razu zakreślić punktowo ramy które ty uważasz za etyczne działania w piwnym środowisku. Pozwoliło by to dyskutującym konkretnie odnieść się do Twoich propozycji na zasadzie zgadzam się/nie zgadzam. Wówczas dyskusja miała by większe szanse obracać się wokół konkretów a nie tylko gdybania nad naszymi narodowymi słabościami.
    Co do podziałów w piwnym środowisku to były one do przewidzenia biorąc pod uwagę, że do ludzi zaczęło docierać, że piwo to nie tylko doznania smakowe, czy fajny uprzyjemniacz koleżeńskich spotkań ale także biznes i to coraz większy. A etyka w biznesie to na naszym gruncie temat nowy i co ciekawe o ile amerykanie, jak twierdzi ElDesmadre, kulturę może mają niską o tyle etyki w biznesie myślę, że moglibyśmy się od nich uczyć. Przynajmniej takie są moje doświadczenia przy współpracy z dużą amerykańską korporacją.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s